Po cichu, po wielkiemu ciuchu, czyli o ciszy wyborczej słów kilka

cisza_02Kolejne wybory, i kolejny powrót do żelaznego tematu z dziedziny prawa konstytucyjnego, który pewny jak pieniądze w szwajcarskim banku pojawia się wraz z wyborami właśnie. Mowa o tak zwanej ciszy wyborczej, budzącej liczne kontrowersje, nie bez sensu będzie więc przyjrzeć się temu tematowi.

Stosując pewne uproszczenie terminologiczne, cisza wyborcza to instytucja prawa elekcyjnego, polegająca na tym, iż przez pewien okres przed głosowaniem zakazane jest prowadzenie agitacji na rzecz określonego kandydata lub partii (pozytywnej) lub a contrario przeciw tym podmiotom (negatywnej). Ma to na celu zapewnienie (potencjalnym i realnym) głosującym niezakłóconego dokonania aktu wyborczego, jak również przeprowadzenia ostatecznego namysłu w przedmiocie tego, na jaką opcję polityczną głos zostanie oddany. Cele ze wszech miar szczytne, a mimo to sama instytucja wydaje się pod wieloma względami oderwana od społecznej rzeczywistości, w której funkcjonuje.

Przede wszystkim, wątpliwości budzi samo ratio legis. O ile dążenie do zapewnienia spokojnego oddania głosu nie sposób skrytykować, w szczególności też dlatego, iż nagabywanie w lokalu wyborczym nad kartą do głosowania mogłoby wręcz naruszać zasadę tajności głosowania, o tyle konieczność zapewnienia obywatelowi aż dwóch dni spokojnej refleksji budzi pewien uśmiech politowania. Nie ma co się łudzić – w znakomitej większości polskich domów weekend przedwyborczy nie polega na – jak to barwnie, choć odwołując się do oczywistych skojarzeń napisał jeden z publicystów – sadowieniu się w wygodnym fotelu i roztrząsaniu, która z opcji politycznych jest tą najlepszą, przeglądaniu ulotek wyborczych itp. Tym bardziej, że, jak badania opinii społecznej pokazuje, zdecydowana większość uczestniczących w elekcji na długo przed dniem wyborów już wie, na kogo oddać głos, natomiast osób decydujących się bezpośrednio przy urnach jest bardzo niewiele. Jeśli nawet jednak ktoś rzeczywiście pragnie się wyciszyć i nie życzy sobie agitujących pod jego drzwiami niczym kolędnicy albo kominiarze członków sztabu wyborczego, może temu przeciwdziałać odwołując się do przepisów o naruszeniu miru domowego, i żadna dodatkowa instytucja prawna nie jest w tym celu potrzebna. Jest też nie pozbawione podstaw żądanie od państwa zapewnienia spokojnego przejścia do lokalu wyborczego w dniu elekcji, ale można tę kwestię rozwiązać, wprowadzając przepis zakazujący rozwieszania plakatów promocyjnych lub prowadzenia „aktywnej” agitacji w promieniu, tu kilka propozycji, 200, 500 lub 1000 metrów od rzeczonego lokalu.

 Wreszcie, cisza wyborcza w dobie społeczeństwa informacyjnego, czy też, jak kto woli, w rzeczywistości Web 2.0, jest po prostu instytucją, której wyegzekwowanie w całości staje się wręcz niemożliwe. Nie można zakazać bowiem umieszczania informacji o charakterze promocyjnym, czy choćby „zwykłych”, pozbawionych komentarza, na serwerach zagranicznych, do których jak wszyscy inni internauci dostęp mają obywatele polscy z czynnym prawem wyborczym, i do których nie sięga jurysdykcja żadnego z polskich organów władzy publicznej. Sytuację potęguje dodatkowo fakt, iż do serwisów informacyjnych, specjalistycznych, czy prowadzonych na ogólnotematycznych portalach internetowych, dostęp jest w dużej części darmowy, a więc przynajmniej potencjalnie powszechny.

W związku z powyższym, a także, co nie mniej ważne, szeroką i częstą krytyką tej instytucji, należy wyrazić zdziwienie, iż dalej ona jest obecna w polskim porządku prawnym.  Widać z racji tego, że wybory mają charakter bardzo rzadki (a referenda jeszcze rzadszy), postulaty w zakresie likwidacji ciszy wyborczej wyrażane są incydentalnie, i szybko milkną. Powszechny odbiór artykułowanych w społeczeństwie poglądów jest taki, że albo ktoś jest przeciwnikiem istnienia ciszy wyborczej, albo nie ma w tej sprawie zdania. Czasami wręcz zdaje się, iż jedynymi jej obrońcami są członkowie Państwowej Komisji Wyborczej, którzy niekiedy z uporem godnym lepszej sprawy próbują walczyć z przejawami łamania ciszy (np. zapowiadając szeroki monitoring Internetu, na który po prostu nie mają środków). Nie można mieć do nich o to żalu – starają się bowiem wykonywać nałożone przez nich prawem obowiązki. Dochodzi jednak w rezultacie do takich sytuacji, w których nie można w Internecie zamieścić właściwie żadnej opinii politycznej, może ona zostać bowiem zinterpretowana jako złamanie wyborczej ciszy, co doprowadza do sytuacji podobnej do opowiadania sformułowań językowych z drugim dnem, rodem z okupacji niemieckiej lub okresu stalinizmu. Pomysłowość Polaków w zakresie obchodzenia ciszy wyborczej jest iście imponująca, od podawania na Twitterze cen warzyw, po wyniki żużlowców. Pomysłowość, dodajmy, nie tylko w tej sytuacji się w związku z wyborami objawiająca – istniejący w roku 1997 zakaz podawania wyników sondaży przed mającymi wtedy miejsce wyborami parlamentarnymi spowodował, że pewien ogólnopolski dziennik, po podaniu orientacyjnych wyników badań poparcia dla poszczególnych partii, bronił się, iż nie są to sondaże, ale „prognozy wyborcze”, które tym się różnią od nich, czym widnokrąg od horyzontu. Oddając się refleksji natury ogólnej, powiedzieć można, że cisza wyborcza jest typowym przykładem tego, jak szczytne intencje potrafią spowodować wprowadzenie do systemu norm czegoś w swej istocie przedziwnego. Tymczasem wystarczyłoby, zdaje się, kilka prostych zabiegów prawnych, których część została przytoczona powyżej, które spowodowałyby zarówno uczynienie zadość bardzo szczytnym przecież ideom, leżącym u podstaw istnienia tej instytucji, jak i umożliwiłoby uniknięcie co wyborczego festiwalu hipokryzji i prób jej obchodzenia.

Michał Zieliński

Advertisements
Galeria | Ten wpis został opublikowany w kategorii Uncategorized. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s