Fiskus jako król Midas czyli kilka słów o podatkach od luksusu

lemonadestand.org

lemonadestand.org

Zgodnie z bardzo popularnym greckim mitem, król Midas otrzymał od bogów moc zamieniania wszystkiego czego dotknął w złoto. Przywilej ten nieomal doprowadził do jego zguby, każdy bowiem kęs jedzenia czy łyk wina, również natychmiast stawał się szlachetnym metalem. W dzisiejszych czasach rolę króla Midasa pełnią czasem opiekunowie państwowych budżetów, szukający coraz to nowych środków na pokrycie wzrastających wydatków przez szukanie nowych źródeł dochodów podatkowych. Ich umiejętność opodatkowania wszelkich przejawów życia społeczno-gospodarczego można uznać za współczesną wersję mocy króla Midasa.

Pozornie oczywistym i mało ryzykowanym rozwiązaniem jest wprowadzenie podatku od przedmiotów uznanych za luksusowe. Obciąża on bowiem  dosyć niewielką i dobrze usytuowaną grupę społeczną, nie oburza też szerokich kręgów społecznych. Czym jest jednak luksus? Różnie może to być postrzegane. W dziewiętnastowiecznych Prusach za luksus  uważane było m. in. trzymanie w domu psa- władze wychodziły z założenia, że skoro pies nie generuje dochodów, to jego właścicielom najwyraźniej zbywa pieniędzy. Pomysł wprowadzenia podatków luksusowych nie ominął także Polski: już w latach 70. XIX-stego wieku wybitny polski prawnik i ekonomista (późniejszy minister skarbu oraz finansów Austrii oraz gubernator Austro-Węgierskiego banku centralnego, po I wojnie światowej także minister skarbu II Rzeczpospolitej) zaproponował wprowadzenie podatku od ,,przedmiotów zbytku”, którymi były powozy, psy oraz służba.  Pomysłowi temu wprowadził osobną pracę, wydaną w języku niemieckim: Podatek od luksusów jako korektywa podatku dochodowego (Die Luxussteuer als Korrektiv der Einkommensteuer).  Praca ta sprawiła, że szlachcic Biliński pokłócił się z wieloma swoimi przyjaciółmi z galicyjskich kręgów arystokratycznych. Podatek od zbytku funkcjonował w II RP, obejmując sprzedaż m. in. futer, wyrobów złotych, samochodów, łodzi motorowych, kosmetyków, pereł, korali czy kamieni szlachetnych o cenie wykraczającej powyżej określoną w ustawie wartość.  Stawka tego konsumpcyjnego podatku wynosiła 10%.

Stara koncepcja żyje jednak do dziś. Rządy na całym świecie sięgają po nie z różnych przyczyn, najczęściej związanych z bieżącą sytuacją gospodarczą. Od wybrzeży Pacyfiku po egejskie wyspy, podatek od luksusu ma być lekiem na szereg bieżących problemów rządów.

  1. Tajwan- walka z nierównościami społecznymi za pomocą jachtów

W 2011 roku podatek od luksusu został wprowadzony na Tajwanie. Zapobiec on miał kilku zjawiskom: gwałtownie wzrastającym nierównościom dochodowym oraz problemami z niezwykle szybkim wzrostem cen mieszkań- zamożni ludzie mieli bowiem kupować nadprogramową ich ilość w formie inwestycji i przez to windować ceny nieruchomości. Obawiano się także wybuchu bańki spekulacyjnej na rynku nieruchomości. Spodziewano się, że nowy podatek zniechęci niektórych do zakupu mieszkań, obciąży najbogatsze warstwy społeczne i przyniesie ok. 15 miliardów Nowych Tajwańskich Dolarów dochodu rocznie (ok. 1,5 mld złotych). Podatek nałożony został na sprzedaż, produkcję oraz import określonych w ustawie dóbr oraz sprzedaż określonych usług na terenie Republiki Chińskiej (Tajwanu). Podatek w wysokości 15% wartości zakupu został nałożony na kupno każdej ,,nadprogramowej” nieruchomości- tj. opodatkowane jest np. kupno nowego mieszkania przez rodzinę, która już mieszkanie posiada. Nabycie pierwszego mieszkania nie podlega opodatkowaniu. Podatek został nałożony także na wiele dóbr ruchomych:  samochody pasażerskie, o miejscu dla nie mniej niż 9 pasażerów, wliczając w to miejsce dla kierowcy oraz jachty (opodatkowano jachty i samochody o wartości nie mniejszej niż 3 mln NT$), samoloty, helikoptery oraz Ultra Light Vehicles (Chodzi tutaj o pojazd powietrzny zdolny do przewożenia pasażerów, ważący nie więcej niż 280 kilogramów netto i pojemności silnika nie większej niż 28 litrów)o wartości nie mniejszej niż 3 mln NT$. Opodatkowano także sprzedaż skorupy żółwia szylkretowego, korala, kości słoniowej, futra i produktów z nich wytworzonych, meble (z wyjątkiem antyków) jeśli ich cena sprzedaży lub wartość jest nie mniejsza niż 500 000 NT$. Podatek wynosi 10% wartości danego towaru. Ustawa obejmuje także niektóre usługi, takie jak członkostwo w klubie golfowym, jeżeli wartość tej usługi wynosi powyżej 500 000 NT$.

Podatek nie spełnił zakładanych oczekiwań. W pierwszym roku obowiązywania, zamiast spodziewanych 15 mld NT$ dochodu, przyniósł wg danych tajwańskiego ministerstwa finansów pięć razy mniej. Co więcej, podatek nie zahamował też wzrostu cen nieruchomości, w niektórych miastach doprowadzając wręcz do jeszcze większego ich wzrostu. Tajwańczycy dosyć dobrze nauczyli się też omijać podatek, np. biorąc fikcyjne rozwody i dopiero wtedy kupując nieruchomości. Obecnie rozważana jest likwidacja tej daniny.

  1. Singapur- teoria krzywej Laffera stoi jak łuk tryumfalny

Problemem Singapuru jest jego powierzchnia. To państwo-miasto zmaga się nadmiernym tłokiem na drogach publicznych, stara się więc zmusić mieszkańców do korzystania z transportu zbiorowego. Tego typu oddziaływanie może się odbywać przez zmniejszenie popytu na samochody- przez wzrost ich cen na skutek podwyższenia podatku. Przy okazji pozwala to potencjalnie zarobić państwu. Podatkiem o wysokości nawet do 30% ich wartości obłożono więc samochody luksusowe. Spowodowało to znaczący spadek popytu na te pojazdy- sprzedaż samochodów w tym segmencie spadła w ciągu roku o 85% (Lamborghini) do nawet 92% (Ferrari). Biorąc pod uwagę, że funkcjonują w Singapurze także inne podatki obrotowe (podobne do VATu), łatwo zauważyć, że pod względem finansowym rząd bardziej stracił niż zyskał. Ten przykład może posłużyć za doskonałą ilustrację działania krzywej Laffera- wraz ze wzrostem obciążeń podatkowych powyżej pewnego poziomu, dochody z tytułu podatków zaczynają maleć. W Singapurze obciążone podatkiem od luksusu są także nieruchomości uznane za luksusowe- obciążenie to ma charakter podatku majątkowego.

Podatki luksusowe są z resztą bardzo popularne w Azji: funkcjonują m. in. w Chinach, Indonezji czy Tajlandii, wszędzie budząc znaczne kontrowersje.

  1. Kolejny lek na kryzys w Grecji

Nowoczesny podatek od luksusu powstał jednak w Europie, gdzie nie został zapomniany. Grecja wprowadziła w 2011 roku tymczasowy podatek od luksusu. Obciążał on m. in. samochody o wartości powyżej 17 000 euro, wyroby jedwabne i skórzane, biżuterię, kamienie szlachetne, samoloty i jachty. Stawka sytuowała się w graniach 10-30%.  Regulacja ta funkcjonowała jednak tylko rok. Grecja, wciąż znajdująca się w dramatycznej sytuacji finansowej, podjęła próbę wprowadzenia kolejnego podatku od luksusu- pierwotnie funkcjonować miał od 2014 roku, jednak okoliczności wymusiły przyspieszenie jego wprowadzenia o rok. Nowy-stary podatek od luksusu ma przynieść zdaniem greckiego rządu od 100 do 130 milionów Euro dochodu. Podatek w wysokości 10% wartości obciąża nabycie helikopterów, samolotów czy posiadanie basenów, przewidziano także stawkę 5% dla nabycia samochodów powyżej określonej pojemności silnika. Nie są znane jeszcze skutki gospodarcze i finansowe tego podatku- wiadomo jednak, że rząd grecki posunął się do bardzo rygorystycznego jego egzekwowania, doszło nawet do tego, że specjalne helikoptery przemierzały Grecję w celu odnalezienia niezgłoszonych (i nieopodatkowanych) basenów. Akcja ta spotkała się z kontrakcją podatników- w sprzedaży znalazły się specjalne zielone płachty imitujące trawniki, dzięki którym baseny były niewidoczne dla pojazdów powietrznych. Na razie fiskalny wyścig kuli i pancerza dalej trwa w najlepsze.

  1. Podatek od luksusu w innych krajach

Koncepcja podatku o luksusu jest bardzo wygodna dla polityków- pozwala wprowadzić nowy podatek przy małym oporze społecznym, wręcz wśród wyrazów poparcia. Stąd próby wprowadzenia go zostały zapowiedziane m. in. na Ukrainie i to co najmniej trzy razy: w 2008 przed premier Julię Tymoszenko (miał dotyczyć willi i dużych nieruchomości), w 2010 roku przez wicepremiera Serhija Tihipko (podatek konsumpcyjny nałożony na zakup samolotów, awionetek i innych urządzeń latających, jachtów, statków, limuzyn i luksusowych nieruchomości) oraz ponownie w 2012 roku. Ani razu projekt nie został skonkretyzowany, nie mówiąc już o wprowadzeniu go w życie. Pomysły takie padały również w Polsce: w 2011 r. pomysł wzorowanego na Grecji ,,podatku basenowego” rzucił Sojusz Lewicy Demokratycznej, podatek płacony miałby być od wartości rynkowej takiej instalacji przy nieruchomości, która uznana zostałyby za ,,luksusową” (np. korty czy baseny). Podobny pomysł (jednak bliżej nieokreślony) przedstawiło dwa lata później także Prawo i Sprawiedliwość. Podatek od luksusu funkcjonuje także we Włoszech, gdzie obejmuje niektóre kategorie samochodów, jachtów, samolotów oraz helikopterów. Podobnie jak w poprzednich przypadkach, oskarża się go o bardzo negatywne oddziaływanie na rynek.

Perspektywa wprowadzenia tego typu podatku wydaje się być niezwykle kusząca dla każdego rządu, jego konstrukcja wydaje się wręcz politycznie genialna. Niestety, mimo różnorodnego charakteru tego podatku (raz ma charakter konsumpcyjny jak VAT, kiedy indziej majątkowy jak podatek od nieruchomości) wydaje się on po prostu zawodzić zarówno pod względem ekonomicznym, dostarczając niewielkie dochody, niszcząc rozwijające się rynki i pozostaje bardziej narzędziem propagandowym (opodatkowanie znienawidzonych bogaczy w dobie kryzysu). Złoty dotyk państwa-Midasa po raz kolejny sprawia, że król się dławi.

Marcin Jędrysiak

Reklamy
Galeria | Ten wpis został opublikowany w kategorii Uncategorized. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s