Co pozostało z epoki realnego socjalizmu w polskiej kulturze prawnej?

lewicowo.pl

lewicowo.pl

Bezpośrednio po upadku „realnego socjalizmu” w Europie niemiecki komparatysta Hein Kötz obwieścił, że socjalistyczna tradycja prawna „umarła i została pochowana”. W związku z tym w trzecim wydaniu swojej pracy Introduction to Comparative Law usunął on dotychczasowe rozdziały poświęcone „socjalistycznej rodzinie prawnej”, nie pisząc jednak nic w zamian. Jak zauważył czeski badacz kultury prawnej i sędzia tamtejszego NSA, Zdeněk Kühn, powstała tym samym „prawna czarna dziura”. Dziś, 25 lat od rozpoczęciu procesu transformacji który ostatecznie pogrzebał realny socjalizm, prawnicy z Europy Środkowej zaczynają zastanawiać się, czy rzeczywiście Kötz miał rację i czy faktycznie epoka realnego socjalizmu spłynęła po kulturach prawnych naszego regionu jak po kaczce.

Problemowi temu poświęcił niedawno całą monografię wspomniany już Z. Kühn. W obszernie udokumentowanej pracy pt. The Judiciary in Central and Eastern Europe: Mechanical Jurisprudence in Transformation? (2011) zadał on pytanie o pozostałości realnego socjalizmu w myśleniu sędziowskim. Zdaniem Kühna najistotniejszym rysem kultury prawnej epoki realnego socjalizmu był sędziowski formalizm, polegający na nadmiernym przywiązaniu do litery prawa i wykładni literalnej, kosztem wykładni systemowej i celowościowej. Kühn stawia w tym względzie ciekawą hipotezę, wedle której ten „ultraformalizm”, jak go określa, wynikał z traumatycznych doświadczeń epoki stalinowskiej, kiedy to odformalizowane i upolitycznione metody wykładni doprowadziły do wypaczenia sądowego stosowania prawa. Zdaniem Kühna po odwilży prawnicy mieliby zwrócić się w stronę formalizmu jako „bezpiecznej przystani”, chroniącej ich pozycję w stosunku do czynników władzy politycznej, pozwalając na wygospodarowanie minimum zawodowej autonomii w posttotalitarnym państwie autorytarnym.

Z kolei chorwacki badacz kultury prawnej Alan Uzelac w artykule pt. Survival of the Third Legal Tradition?’, opublikowanym w 2010 r. na łamach czasopisma „Supreme Court Law Review” uznał, że naczelną cechą kultury prawnej epoki socjalizmu realnego było instrumentalne traktowanie prawa jako narzędzia realizacji celów politycznych, społecznych i gospodarczych. Zdaniem Uzelaca, taki stosunek do prawa, zasadniczo uchylający jego autonomię, pozostał w Chorwacji do dziś stanowiąc przejaw ciągłości kultury prawnej z epoką socjalizmu realnego. Uzelac zdaje się jednak nie zauważać, że traktowanie prawa jako narzędzia, a nie celu samego w sobie, nie było specyfiką realnego socjalizmu ani jakimś jego wyróżnikiem; wystarczy wszak wskazać takie zachodnie nurty myśli prawniczej, jak ekonomiczną analizę prawa czy krytyczne studia nad prawem, które również negują autonomię prawa, kładąc nacisk na jego służeby charakter wobec innych celów.

Przechodząc na rodzimy grunt, można zadać pytanie, czy epoka socjalizmu realnego skończyła się – co się tyczy kultury prawnej – definitywnie w roku 1989 wraz z transformacją ustrojową, czy też możemy mówić o pewnej ciągłości. Pytanie to staje się aktualnie szczególnie dziś, gdy od tamtego czasu dzieli nas już ćwierć wieku – a to więcej, niż istniała II Rzeczpospolita. Pytanie dotyczy więc zasadniczo tego, czy cokolwiek pozostało w naszej kulturze prawnej z epoki PRL, czy też przeciwnie, wszelkie ślady tego okresu zostały już zatarte. Na tak zadane pytanie spróbuję udzielić przyczynkarskiej odpowiedzi odwołując się do kilku przykładów zaczerpniętych z prawa cywilnego materialnego i procesowego.

Zacznijmy od części ogólnej prawa cywilnego, gdzie wciąż występują dwie klauzule generalne pochodzenia radzieckiego – „zasady współżycia społecznego” oraz „społeczno-gospodarcze przeznaczenie prawa”. Można oczywiście argumentować, że są to tylko nazwy, a nie pojęcia, i że zachodzi tożsamość pomiędzy „zasadami współżycia” a „dobrą wiarą”, niemniej jednak trudno przejść do porządku dziennego choćby nad faktem, że Sąd Najwyższy wciąż odwołuje się do orzecznictwa dotyczącego „zasad” z okresu PRL. Trudno mu zresztą czynić z tego powodu zarzut, jako że począwszy od lat 60-tych orzecznictwo SN dotyczące „zasad” skupiało się na kwestiach „proceduralnych” (np. przesłanki i skutki powołania się na „zasady”, obszary prawa, w których można się na „zasady” powołać, itp.), dzięki czemu orzecznictwo to nie było w jakiś nierozerwalny sposób związane z ustrojem socjalistycznym, lecz tworzyło pewne formalne ramy, które można z powodzeniem stosować do dziś.

W prawie rzeczowym z kolei możemy odnaleźć dwie instytucje prawne wywodzące się z okresu PRL – użytkowanie wieczyste oraz, w postaci reliktowej, spółdzielcze własnościowe prawo do lokalu. Choć drugiego z tych praw obecnie się już zasadniczo nie ustanawia, odgrywają one wciąż znaczącą rolę na rynku wtórnym, natomiast użytkowanie wieczyste ma nową funkcję w postaci kreowania źródła dochodów do budżetu gminnego.

Również w prawie zobowiązań możemy odnaleźć ślady prawa radzieckiego – zarówno umowa kontraktacji, jak i umowa dostawy to contractus nominati wywodzące się z prawa cywilnego ZSRR. Stypizowanie obu tych umów było ściśle związane z systemem gospodarki nakazowo-rozdzielczej, a po 1989 r. – uwolnione od elementów typowych dla dawnego ustroju – obie formy prawne służą stosunkom rynkowym.

W prawie spadkowym z kolei możemy wspomnieć, jako relikt epoki realnego socjalizmu, kategoryczny zakaz fideikomisów, wprowadzony swego czasu przez socjalistycznego ustawodawcę z wyraźnych pobudek ideologicznych.

Przechodząc do postępowania cywilnego należy zwrócić uwagę na co najmniej dwie instytucje prawne, które mają swą bezpośrednią genezę w czasach PRL, a które do dziś dzień znajdują zastosowanie. Pierwszą jest szeroka legitymacja czynna prokuratora, mogącego wszcząć postępowanie lub przyłączyć się do już toczącego się postępowania w każdej sprawie z wyjątkiem rozwodu i separacji. Tak szeroką legitymację prokuratora wprowadzono u nas w 1950 r. za wzorem radzieckim, idzie ona znacznie dalej niż legitymacja tego podmiotu w państwach zachodnioeuropejskich, nawet takich, jak Francja. Drugą instytucją prawną wywodzącą się z PRL jest, o czym nie zawsze się pamięta, instytucja pytań prawnych do Sądu Najwyższego. Wprowadzono ją wszak w zwązku z zastąpieniem francuskiego modelu trójinstancyjnego (I instancja, apelacja, kasacja) radzieckim modelem dwuinstancyjnym (I instacja, rewizja). Szło o to, by sąd rewizyjny mógł skierować pytanie do Sądu Najwyższego, gdyż w przeciwnym razie ten ostatni mógłby zająć się sprawą jedynie w drodze rewizji nadzwyczajnej.

Powyższe instytucje-relikty prawne epoki PRL zostały przytoczone jedynie tytułem przykładu. Można szukać wielu innych, zarówno w prawie prywatnym, jak też administracyjnym, karnym czy konstytucyjnym, a także w zakresie metodologii prawniczej. Nie ulega jednak wątpliwości, że pewne ślady epoki realnego socjalizmu pozostały w naszej kulturze prawnej i warto się zastanowić, dlaczego jedne instytucje przetrwały (jak choćby użytkowanie wieczyste czy kompetencja prokuratora), podczas gdy wiele innych zostało wyeliminowanych i to jeszcze w roku 1990.

Rafał Mańko

Absolwent Wydziału Prawa i Administracji UW, wykładał m.in. na Wydziale Zarządzania UW, Centrum Europejskim UW oraz na Uczelni Łazarskiego. Pracował jako prawnik lingwista w Trybunale Sprawiedliwości Unii Europejskiej, a obecnie jest zatrudniony jako analityk (policy analyst) w Biurze Analiz Parlamentu Europejskiego w Brukseli. Stale współpracuje jako external fellow z Centrum Badań nad Europejskim Prawem Umów na Wydziale Prawa Uniwersytetu Amsterdamskiego. Jego zainteresowania badawcze koncentrują się z jednej strony wokół problematyki reliktów prawnych realnego socjalizmu w Polsce, a z drugiej wokół relacji pomiędzy prawem a ideologią.

Reklamy
Galeria | Ten wpis został opublikowany w kategorii Uncategorized. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Jedna odpowiedź na „Co pozostało z epoki realnego socjalizmu w polskiej kulturze prawnej?

  1. tallis keeton pisze:

    Jeśli te pojęcia z PRLu mają sens, służą wspólnemu dobru i do naprawy obrotu prawnego to czemu mamy je wywalać? Coś może być złe albo niewydajne ale nie ma znaczenia z jakiego ustroju pochodzi. Kapitalizm nie ma monopolu na dobre pomysły. Ewolucyjne nauki dowodzą, że przetrwa to co jest pożyteczne, zatem i instytucje prawne i obyczaje prawne mogą tak mieć. Jak coś jest niezdrowe dla społeczeństwa to nie przetrwa. Skoro te instytucje przetrwały próbę czasu to znaczy, że są pozyteczne dla zdrowia prawa.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s