Wizerunek w sieci

facebook-eye-privacy-sets-zaw2Dla żyjących w dobie zawrotnego tempa rozwoju technologicznego hasła ochrony danych osobowych, poszanowania prywatności, czy też wizerunku brzmią znajomo. Jednak w obliczu nieustającego przepływu informacji i wciąż rodzących się nowych możliwości współpracy z maszyną, członkowie społeczności internetowej zdają się tracić rozeznanie w tym, co rzeczywiście kryje się pod wymienionymi pojęciami i nie zawsze odpowiednio korzystają ze swoich praw, czego dobrym, wizualizującym problem przykładem jest odruchowe potwierdzanie zapoznania się z regulaminem przy rejestracjach na liczne fora i portale społecznościowe.

Polski ustawodawca w art. 23 KC przyznaje ochronę przykładowo wymienionych dóbr osobistych. Należy pojmować je jako niezbywalne i niedziedziczne prawa podmiotowe o charakterze niemajątkowym skuteczne wobec wszystkich. Sukcesywnie powiększany katalog dóbr osobistych, wykształcony przez doktrynę i judykaturę zawiera m.in. tajemnicę korespondencji, twórczość naukową i artystyczną oraz wizerunek, który właśnie ze względu na swój charakter w szczególności narażony jest na niebezpieczeństwo w sieci. Fundamentalne znaczenie dla ochrony wizerunku ma Ustawa  z dnia 4 lutego 1994 r.  o prawie autorskim i prawach pokrewnych. Jak podaje art. 81 rozpowszechnianie wizerunku musi być poprzedzone zezwoleniem osoby na nim przedstawionej. Ta generalna zasada spotyka się jednak z paroma wyjątkami. Po pierwsze, w przypadku braku szczególnego zastrzeżenia zezwolenie takie nie jest wymagane, gdy osoba, której wizerunek ma zostać rozpowszechniony otrzymała zapłatę za pozowanie. Ustęp 2 ponadto wyżej wymienionego przepisu stanowi, że zezwolenia nie wymaga rozpowszechnienie wizerunku osoby powszechnie znanej, jeżeli tylko wizerunek ten jest wykonany w związku z pełnioną funkcją publiczną oraz wizerunku osoby stanowiącej jedynie szczegół całości takiej jak krajobraz, zgromadzenie, czy publiczna impreza. Warto przytoczyć tu kilka sądowych orzeczeń, które precyzują sposób, w jaki powinno się powyższe zasady interpretować.

„Publikacja zdjęć, które nie stanowią wizerunku (podobizny) danej osoby, ale w powiązaniu z artykułem umożliwiają jej rozpoznanie (identyfikację) stanowi naruszenie dóbr osobistych.” (Wyrok Sądu Apelacyjnego w Warszawie z dnia 16 kwietnia 2010 r. (sygn.akt I ACa 1100/09)

„W myśl art. 81 ust. 2 ustawy z 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych i art. 14 ust. 6 ustawy z 1984 r. – Prawo prasowe, zawsze konieczne jest wykazanie związku pomiędzy wykonywaną działalnością publiczną a opublikowanym wizerunkiem, czy też informacją o prywatnym charakterze. Musi więc istnieć zależność między zachowaniem danej osoby w sferze publicznej. Poza tym ujawnienie danej informacji powinno służyć ochronie konkretnego, społecznie uzasadnionego interesu” (Wyrok Sądu Najwyższego z dnia 14 grudnia 2011 r. (I CSK 111/11)

Zgoda na rozpowszechnienie wizerunku musi być niewątpliwa, zatem osoba jej udzielająca musi mieć pełną świadomość nie tylko formy przedstawienia jej wizerunku, ale także miejsca i czasu publikacji, zestawienia z innymi wizerunkami i towarzyszącego jej komentarza” (Wyrok Sądu Apelacyjnego w Warszawie z dnia 12 lutego 1998 r. (I ACa 1044/97).

Prawo cywilne zabezpiecza nasz wizerunek, stanowiąc że w razie jego naruszenia osoba uprawniona może żądać przede wszystkim zaniechania rozpowszechniania dalszego wizerunku i doprowadzenia do usunięcia skutków naruszenia. Ponadto w grę wchodzi jeszcze odpowiedzialność cywilna osoby, która tego naruszenia się dopuściła. Osoba pokrzywdzona może liczyć na otrzymanie nawet trzykrotności wartości wynagrodzenia za wykorzystanie wizerunku, żądać odszkodowania za doznaną krzywdę związaną z naruszeniem lub przekazania określonej sumy na cele społeczne.

Nie tylko prawo cywilne, ale również i prawo karne chroni wizerunek. Na podstawie art. 190 § 2 k.k. możemy mówić o tzw. kradzieży tożsamości, która polega na podszywaniu się przez inną osobę, wykorzystując do tego jej wizerunek lub inne dane osobowe w celu wyrządzenia jej szkody majątkowej lub osobistej. W świecie internetowym przestępstwo to może znaleźć swoje odzwierciedlenie na przykład w utworzeniu fałszywego konta.

Tyle, jeśli chodzi o podstawy prawne tego zagadnienia. Warto przyjrzeć się jednak bliżej temu, jak faktycznie korzystamy z naszych uprawnień i czy zawsze w pełni świadomi ograniczeń i zagrożeń poruszamy się po wirtualnym świecie.

Nie ulega wątpliwości, że publikacja zdjęć w Internecie to rozpowszechnianie wizerunku. Generalny Inspektor Ochrony Danych Osobowych (GIODO), doktor Wojciech Rafał Wiewiórowski wskazuje, ze najczęstszym problemem są naruszenia prywatności związane z tzw. tagowaniem zdjęć, prowadzącym do ujawnienia, kto znajduje się na fotografii. Zdarza się, ze użytkownik, publikując zdjęcie większej grupy znajomych, oznacza wszystkie osoby, nie zwracając uwagi na to, że pomylił znajomego X ze znajomym Y, którego wizerunek w rzeczywistości na zdjęciu nie widnieje. Jak zaznacza GIODO, w tym momencie dochodzi do naruszenia praw dwóch osób – tej, która została nieprawidłowo „otagowana” i tej, która jest na zdjęciu. Gdy dodajemy fotografie z wakacji, uroczystości, wyjazdów na FB, czy nk.pl, nikt nie ma prawa skopiować tego zdjęcia i rozpowszechniać bez naszej zgody. Podobna sytuacja ma miejsce co do treści umieszczanych na blogach. Należy pamiętać, że zawsze mamy możliwość zgłoszenia webmasterowi naruszenie swoich praw autorskich, dóbr osobistych, bądź regulaminu. Niektóre serwisy dysponują specjalną funkcją, dzięki której nadużycia są automatycznie zgłaszane administratorowi. Musimy być jednak czujni i pamiętać, że w momencie zmiany przez nas aplikacji, np. grając w FarmVille na FB, zmienia się odpowiedzialny podmiot i zaczyna nim być firma, która działa na portalu.

Pierwszym krokiem, jaki powinniśmy poczynić w przypadku zauważenia, że nasze dane, wbrew naszej chęci, zostały umieszczone, powinno być zwrócenie się z prośbą do osoby, która takiego „rozpowszechnienia” dokonała o usunięcie wpisu, czy zdjęcia. Zdarza się bowiem często, że nasze prawa zostały naruszone przez pomyłkę, przypadkowo. Jeżeli takie działanie nie przyniesie rezultatu, wtedy uzasadnienie znajduje zwrot do administratora portalu społecznościowego. Gdyby i taki krok nie skutkował, rozsądnym byłoby zgłoszenie się do GIODO, który po rozpoznaniu sprawy w drodze decyzji administracyjnej nakaże wprowadzenie stanu zgodnego z prawem. Jeśli uzna, że czyn realizuje znamiona przestępstwa określone w  ustawie karnej, może skierować zawiadomienie do prokuratury. My sami również możemy zgłosić się na Policję, czy do prokuratury albo wykorzystać powództwo cywilne. Istnieje więc szeroka gama prawnych instrumentów obronnych, które nam przysługują. Warto jednak pamiętać, że zanim wkroczymy na ścieżkę wojenną z naruszycielem naszego wizerunku jesteśmy w stanie samodzielnie zadbać o naszą prywatność – blokując możliwość oznaczania nas na fotografiach, albo korzystając z takich opcji, jak „usuń znacznik” na FB, czy odpięcia pinezki na nk.pl

Wnikliwi, którzy przebrnęli przez regulamin korzystania z serwisu społecznościowego Facebook doskonale wiedzą, że przewiduje on w bardzo szerokim zakresie ochronę naszych dóbr osobistych. Za pierwszorzędną wartość założyciele uznali właśnie bezpieczeństwo użytkowników, o czym przeczytać możemy w „Standardach społeczności Facebooka” – „Dbamy o bezpieczeństwo naszych użytkowników i staramy się zapobiegać sytuacjom, w których ich prywatność lub bezpieczeństwo mogą być zagrożone. Staramy się chronić ich przed oszustwami i podstępami. Dodatkowo prosimy o szanowanie naszych użytkowników i niekontaktowanie się z nimi w celach biznesowych bez ich zgody.” Zastrzeżono jednak, że zgłoszenie nie gwarantuje usunięcia treści z serwisu i podkreślono, że w związku ze zróżnicowaniem społeczności nie wszystko, co jednemu wyda się wykraczające poza standardy bezpieczeństwa, faktycznie za takie będzie uznane. Godną uwagi, choć niebezpośrednio połączoną z tematem wizerunku jest specjalna aplikacja ClickCEOP, służąca użytkownikom do zgłaszania naruszeń regulaminu. Kiedy została uruchomiona na FB wzrosła znacząco, bo o niemal 650% liczba takich zgłoszeń. Inicjatywa pochodzi od Child Exploitation and Online Protection Centre i powołana do życia została, by objąć opieką najmłodszych. Zadaniem aplikacji jest nie tylko ochrona użytkowników 13-18 przed nieodpowiednimi treściami, jakie mogłyby do nich dotrzeć, ale również wzrost świadomości  praw i ich ograniczeń.

Każdy nowo przybyły użytkownik portalu oznacza dla serwisów społecznościowych, jak z resztą dla całego Internetu wzmożoną potrzebę doskonalenia zabezpieczeń. Standardy na chwilę obecną są wysokie i dają duże podstawy, by czuć się bezpiecznie w sieci. Optymistyczną jest również myśl, o pojawiających się wciąż nowych możliwościach ochrony. Pamiętać należy jednak, że bez świadomości tego, co nam wolno, a z czego zrezygnować musimy łatwiej jest paść ofiarą naruszeń innych użytkowników i dlatego tak ważne jest, byśmy korzystali ze wszystkiego z głową i umiarem.

Źródła:

  1. Ustawa z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych
  2. https://pl-pl.facebook.com/communitystandards/
  3. http://technika.dlastudenta.pl/artykul/Prawa_uzytkownikow_serwisow_spolecznosciowych,68434.html
  4. http://technologie.newsweek.pl/giodo-przestrzega-polakow-przed-facebookiem,94497,1,1.html

Katarzyna Franczuk

Advertisements
Galeria | Ten wpis został opublikowany w kategorii Uncategorized. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s