Prawdziwa geneza ludowej suwerenności

Credits: panoramio.com

Credits: panoramio.com

Znaleźć współcześnie kogoś, i to nie tylko wśród prawników czy polityków, kto występowałby przeciwko zasadzie suwerenności narodu (ludu), byłoby raczej trudno. Jest ona, podobnie jak groswspółczesnego liberalnego konstytucjonalizmu, w zasadzie niekwestionowanym elementem pakietu rozwiązań ustrojowych, uznawanych za podstawę każdego współczesnego ustroju, przynajmniej na poziomie deklaratywnym. Największy nawet ze współczesnych tyranów, spytany o legitymizację swojego panowania, bez mrugnięcia okiem odwoła się do tego, iż w jego państwie to właśnie Lud sprawuje władzę, a on, skromny i uniżony Jego sługa, jest wyłącznie tej władzy depozytariuszem i wykonuje ją li i jedynie z owego Ludu nadania.

Powstanie idei suwerenności ludu, a więc przekonania, iż najwyższym i jedynym źródłem władzy w państwie jest ogół jego obywateli, dość powszechnie kojarzy się w szczególności z Janem Jakubem Rousseau. Jako taka stanowiła jeden z dwóch dominujących pomysłów ustrojowych epoki Oświecenia (drugim był absolutyzm oświecony, propagowany przez Woltera). Mało kto jednak zdaje sobie sprawę, że za jej rzeczywistego twórcę powinno się raczej uważać mało znanego filozofa epoki średniowiecza – Marsyliusza z Padwy (1275 – 1343), choć daty jego urodzin i śmierci nie są stuprocentowo pewne).

Jedno jest pewne: lansowanie tego typu idei w realiach królów, rycerzy, zamków, mieczy i walki o uniwersalizm cesarski/ papieski (niepotrzebne skreślić) musiało być cokolwiek oryginalne. Na dodatek pod względem filozoficznym była to raczej epoka Św. Tomasza z Akwinu i tez o optymatach jako tych predestynowanych do rządzenia innymi aniżeli popularyzmu. Marsyliusz był w ogóle osobą na wskroś nowoczesną, chociażby zwolennikiem zdecydowanego rozdziału władzy kościelnej i świeckiej oraz poglądu, iż prawo boże, jakkolwiek ważne, nie powinno obowiązywać w systemie prawnym w ten sam sposób co świeckie.

W swoim głównym dziele, Obrońcy pokoju (Defensor pacis), zawarł właśnie główne elementy współczesnej teorii suwerenności. W tymże dziele Marsyliusza znajdziemy bowiem to, co stało się jej późniejszą podstawą: tezy, iż najwyższą władzę w państwie sprawuje lud, który w dodatku przedstawicieli, wybranych przez siebie do jej bezpośredniego sprawowania, powinien móc w określony sposób kontrolować. Marsyliusz nie wykluczał bowiem, a chyba wręcz uznawał za coś oczywistego, istnienia w jej sprawowaniu elementów pośrednich. Ponadto, twierdził, iż rządzący powinni w konkretnych sytuacjach zasięgać opinii tych przedstawicieli ludu, którzy ze względu na wiedzę, którą posiedli, mogą stanowić dobrą pomoc w podejmowaniu decyzji politycznych. Można powiedzieć, że w tym zakresie filozof z Włoch był dość dużym optymistą – twierdził bowiem, że, choć może nie cały, to jednak większość ludu może posiadać kwalifikacje potrzebne do tego typu udziału w sprawowaniu władzy.

Marsyliusz to więc samotna wyspa na filozoficznym morzu zwolenników arystokracji czy plutokracji. Był wszakże dzieckiem swoich czasów, i w dodatku nie był osobnikiem głupim. Zdawał sobie sprawę z współczesnej rewolucyjności jego poglądów, dalekich od współczesnego mainstreamu, i wiedział, co go za ich propagowanie może spotkać. Aby więc oszczędzić sobie nieprzyjemnych konsekwencji, a jeśli chodzi o nieprzyjemności średniowiecze oferowało je dość uciążliwe, wzbogacił swoje stwierdzenia niuansem, który miał powodować, iż współczesne mu ustroje monarchiczne nie będą stały w sprzeczności z jego stwierdzeniami. Oznajmił więc, iż z jego punktu widzenia są one legitymowane dlatego, iż lud dokonał transferu przysługujących mu uprawnień suwerennych na rzecz władcy. Nie uniknął jednak ekskomuniki za swoje poglądy; rację ma żyjący jak najbardziej obecnie artysta – „popularność rzadko idzie w parze z rewolucją”.

Czego nauczyć nas może powyższa historia? Ano tego, że źródeł współczesnych instytucji prawnych można się doszukiwać i w takich miejscach, gdzie nikt nie spodziewałby się je znaleźć`. Z drugiej strony, znane jest stwierdzenie Actona, iż źródeł współczesnego sposobu podejmowania decyzji politycznych należy dopatrywać się w działalności Kościoła Katolickiego, który w średniowieczu właśnie dopuścił procedury demokratyczne w postaci wybierania swoich dostojników przez kapituły katedralne. Tak czy inaczej, późniejszych teoretyków suwerenności ludu nie można uznać za kontynuatorów Marsyliusza, nie odwoływali się bowiem do jego poglądów bezpośrednio. Nie zmienia to jednak faktu, że, nie licząc niektórych, bardzo nielicznych elementów dziedzictwa ustrojowego starożytności, był na swój sposób innowatorem.

Michał Zieliński

Notka o autorze:

Doktor nauk prawnych, specjalność: prawo konstytucyjne (w 2013 r. obrona rozprawy doktorskiej pt. Ogólnokrajowe konsultacje społeczne w systemie ustrojowym RP). Studiował na Uniwersytecie Wrocławskim i Universitaea din Pitesti (program Erasmus). Członek projektów e-Administracja, Menu for Justice, uczył też w LO nr 14 we Wrocławiu w ramach programu pilotażowego podstaw prawa i administracji. Były członek Dolnośląskiego Ośrodka Studiów Strategicznych, w 2010 r. członek jego zarządu. Autor kilkunastu artykułów naukowych i wystąpień konferencyjnych. W wolnych chwilach biega i gra w badmintona

Advertisements
Galeria | Ten wpis został opublikowany w kategorii Uncategorized. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s