Prawo do samostanowienia narodów a integralność terytorialna państwa

Fot. Malgorzata Pokutycka

Fot. Malgorzata Pokutycka

W chwili obecnej coraz większym problemem staje się wytyczenie granicy pomiędzy prawem narodów do samostanowienia a zasadą integralności terytorialnej państw. Od dwudziestu lat zaobserwować można tendencję rozpadu państw wieloetnicznych (ZSRR, Jugosławia), niestety często na drodze rozlewu krwi. Na świecie istnieją rozliczne punkty zapalne, których ludność domaga się niepodległości od obcego im kulturowo, religijnie i/lub ideologicznie państwa. Wymienić tu można kanadyjski Quebec, chiński Ujgurstan i Tybet, turecki Kurdystan, rosyjskie Zakaukazie, hiszpański Kraj Basków i Katalonię czy Szkocję, gdzie w biężącym roku odbędzie się referendum w sprawie niepodległości. Nierzadko aspirującym do niepodległości narodom udaje się to marzenie spełnić, jak chociażby w Sudanie Południowym, Kosowie, Abchazji czy Osetii Południowej.

Oprócz argumentów siłowych, strony rządowa i powstańcza podnoszą zawsze argumenty natury prawnej. Rządy przywołują zasadę integralności terytorialnej państw – niemożności dokonania zmian granic bez zgody państwa zainteresowanego. Zwolennicy secesji – zasadę samostanowienia narodów. Co ciekawe, obydwie te zasady, choć często pozornie wchodzą ze sobą w relację sprzeczności, wywodzą się z tych samych dokumentów prawa międzynarodowego: Aktu Końcowego Konferencji Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie (1975 rok) i Karty Narodów Zjednoczonych.

Co ciekawe, wspólnota międzynarodowa i media odnoszą się do poszczególnych przypadków secesji w odmienny sposób. Niepodległość Kosowa została uznana przez ponad połowę państw członkowskich ONZ, w tym Stany Zjednoczone i przeważającą część członków NATO (24 z 28) i UE (23 z 28), natomiast secesja Abchazji i Osetii Południowej, mimo bliźniaczego podobieństwa sytuacji politycznej i historycznej tych obszarów do Kosowa, została potepiona przez większość społeczności międzynarodowej, z wyjątkiem Federacji Rosyjskiej.

Jak już wspomniano, jednoczesne stosowanie reguł samostanowienia narodów i integralności terytorialnej może powodować konflikty. Prawdopodobieństwo tych sporów zwiększa fakt, że istnieje znacznie więcej samoidentyfikujących się narodów niż państw. Brak jest też legalnej procedury zmiany granic państw bez zgody ich władz. Jednakże autorzy Aktu Końcowego KBWE, niektórzy specjaliści w zakresie prawa międzynarodowego oraz Międzynarodowy Trybunał Sprawiedliwości (organ ONZ rozstrzygający spory i dokonujący interpretacji prawa międzynarodowego) twierdzą, iż te dwie reguły nie pozostają ze sobą w sprzeczności.

Powstał szereg teorii, mających wyjaśniać zależność pomiędzy omawianymi zasadami: realistyczna (pierwszeństwo integralności terytorialnej), liberalnego internacjonalizmu (rozwiązywanie konfliktów tego typu bez użycia przemocy, możliwość secesji) i kosmopolitycznego liberalizmu (prawo do secesji jako konsekwencja prawa narodów do samostanowienia).

Chęć dokonania secesji przez daną narodowość/grupę etniczną jest zawsze skutkiem skomplikowanej sytuacji geopolitycznej i historycznego bagażu danego regionu. Każdy przypadek winien być więc badany przez odpowiednie ciało. W przypadku Kosowa, Serbia zwróciła się do Zgromadzenia Ogólnego ONZ o przekazanie sprawy do zbadania Międzynarodowemu Trybunałowi Sprawiedliwości, który wydał w 2010 roku opinię, stwierdzającą, iż nie doszło do naruszenia prawa. Niestety, uznanie secesji za (nie)zgodną z prawem nie pociąga za sobą skutków w sferze faktów. Prawo należy jeszcze wyegzekwować, co może zająć lata i wiązać się z koniecznością interwencji. Choć wszyscy chcielibyśmy, aby spory międzynarodowe rostrzygane były na drodze prawnej, bez rozlewu krwi, przypadki Kosowa, Abchazji i Osetii, pokazują, iż jedyną skuteczną dziś metodą wybicia się na niepodległość jest użycie siły zbrojnej (swojej lub sojuszników). Nie jest jednak wykluczone, iż referendum w Szkocji ustanowi precedens pokojowego rozwiązywania tego typu konfliktów.

Nam, Polakom, może się wydawać, iż problematyka secesji jest odległa, warto zwrócić jednak uwagę, iż zaczynają się w naszym kraju budzić patriotyzmy lokalne i tożsamości dzielnicowe, co może w bliżej nieokreślonej przyszłości doprowadzić do konieczności debaty nad ustrojem terytorialnym państwa.

Krzysztof Trnka

Reklamy
Galeria | Ten wpis został opublikowany w kategorii Uncategorized. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s